Nowe mieszkanie w Łodzi
December 13th, 2011 Posted in BiznesKróliczek nie lubił wychodzić z norki, kiedy była taka pogoda jak dziś. Zakopywał się pod warstwami pierzyn i kołderek. Mruczał z zadowolenia. Przewracał się z lewej na prawą stronę i śnił o dorodnym polu marchewek, które pachniały świeżym karotenem.
A deszcz miarowo stukał w opadłe i przesuszone liście, wygrywając muzykę jesienną trochę ospałą, ale za to rytmiczną. Cały świat dał się wciągnąć w magię tej muzyki. Nikt nie miał zamiaru zakłócać tej zaczarowanej pieśni deszczu i wiatru. Żadne leśne stworzenie nie chciało nawet łapki wyciągnąć na zewnątrz, bo czego tam szukać, gdy spokój i ciepło zapewniało własne mieszkanie? Tylko jedno leśne stworzenie nie było zadowolone z aury, która towarzyszyła tej porze roku w leśnej puszczy. To niedźwiadek Dyzio. Jak to się stało, że jego przyjaciele o nim zapomnieli? Wszyscy zajęli się sobą i skupieni byli tylko na swoich potrzebach. Wszyscy też zapomnieli o Dyziu, który nie miał swojego domu.
Ostatnie lato było takie piękne!! Słońce rozpieszczało zwierzęta swoim blaskiem, nikt prawie nie chciał nocować we własnym domku, norce czy dziupli. Wszyscy towarzyszyli małemu niedźwiadkowi, który utracił swoją rodzinę w bardzo smutnych okolicznościach. Spotykali się wszyscy razem na wielkiej Polance Rajskiej( jak ją nazywano), porośniętej wysoką trawą i zasypiali razem licząc gwiazdy, zgadując kształty chmur czy po prostu opowiadając sobie wesołe historie, które pocieszałyby i rozweselały niedźwiadka – sierotę.
Teraz przyszła słota jesień. Po wspomnieniach cudownego lata nie było już śladu. Każdy zwierzak leśny wykręcał się ze wspólnie spędzanych nocnych spektakli, bo pora zaczęła być coraz mniej sprzyjająca. Tylko niedźwiadek został sam w lesie. Nie wiedział, jak to się stało, że w jednej chwili wszystkie przyjaźnie się skończyły. Teraz marzył, żeby coś się zdarzyło w jego życiu, coś, co je odmieni, ponieważ nie miał gdzie się podziać. Teraz marzyło mu się jakieś nowe mieszkanie, gdzie mogło być ciepło, przytulnie i sucho. To było bardzo trudne dla niego. Sam zresztą nie wiedział, do kogo mógłby się zwrócić o pomoc. Przez jeden tydzień sypiał pod wielkim dębem, którego szerokie ramiona chroniły go przed chłodną nocą. Kiedy jednak przyszły pierwsze przymrozki, wszystkie liście opadły szybciutko i marznący deszcz odebrał mu nadzieję na to nowe mieszkanie, które zamierzał oswoić na długie noce zimy. Ze zwieszoną głową udał się na ponowne poszukiwania. Przechodząc obok Pustyni Zapomnienia znalazł wielką dziurę wykopaną w ziemi. Zaczął znosić do niej liście. Nie było to łatwe zadanie, bo magazyn liści znajdował się aż zza Skarpą Duchów Jeleni, która to cieszyła się bardzo złą sławą, ze względu na cienie rogów jeleni, którymi straszono wszystkie dzieci leśnych zwierząt. Dyzio jednak już od dawna niczego się nie bał. Teraz niedźwiadek miał nadzieję, że wreszcie znalazł sposób na swoje nowe mieszkanie, które oswoi i gdzie zadomowi się na dłużej, ale okazało się, że gdy zaczęło bardziej padać, cała deszczowa woda zaczęła się gromadzić w tym właśnie dole i powstało bagienne jeziorko, przez które niedźwiadek znów stracił swoje nowe mieszkanie. W jego sercu wciąż były ogromne pokłady nadziei na znalezienie jakiegoś rozwiązania swoich kłopotów. Zapomniał jednak o tym, żeby poprosić kogokolwiek o pomoc. Może czuł się za bardzo rozczarowany tym, że wszyscy o nim zapomnieli? A może po prostu nie wiedział, że niekiedy bliskim znajomym trzeba przypomnieć o swojej obecności i o tym, że nie jesteśmy wystarczający samym sobie i potrzebujemy innych, aby nasze życie było pełne i szczęśliwe.
Pewnego popołudnia Dyzio siedział na pniu klonowym i w skupieniu jadł znalezione owoce jarzębiny. Co chwila mruczał do siebie pod nosem, jaki to on jest samotny i bezradny. Przysłuchiwała się wszystkiemu stara i doświadczona wrona, znana ze swojej mądrości i przenikliwości. Sięgnęła pamięcią, kiedy to ostatni raz widziała niedźwiadka i przypomniała sobie letnie wieczory, które napawały ją wielkim optymizmem i dumą z młodych mieszkańców lasu, za pomoc okazaną w tragicznej sytuacji. Teraz zrozumiała położenie, w jakim znalazł się Dyzio. Nie chciała zostawić młodego niedźwiadka w sytuacji bez wyjścia i wtrąciła się ze swoim dziobem do jego samotności. Zaproponowała, by rozwiesić na drzewach w całym lesie ogłoszenie o następującej treści: PILNE! POTRZEBNE NOWE MIESZKANIE DLA NIEDŹWIADKA DYZIA.
Cała ta akcja poruszyła fundamenty leśnej krainy. Zwierzęta jakby w jednym momencie obudziły się do działania i każdy z ukrywanym wstydem włączył się do pomocy staremu przyjacielowi. Wszędzie było słychać szepty zasłyszane lub powtarzane: potrzebne nowe mieszkanie, nowe mieszkanie… dla niedźwiadka, niedźwiadka…
Bardzo dużo zwierząt zaproponowało, by przyjąć misia do siebie. Niestety nie mieścił się w malutkich norkach, dziuplach i innych proponowanych mu kryjówkach. Odwiedzał co rusz to nowe mieszkanie, ale wszędzie musiał odmawiać swoim dobroczyńcom.
Po trzech dniach intensywnych poszukiwań Dyzio zatrzymał się nad brzegiem rzeczki Świtełko, żeby zebrać w całość i podsumować wszystkie poczynione kroki. Towarzyszyła mu stara i doświadczona wrona, która siedząc na jego ramieniu zbierała jak do koszyczka, wszystkie zwierzęce propozycje. Nagle na rzeczce pojawiła się łódź, której kapitanem był kuzyn Dyzia, stary niedźwiedź brunatny Sam. Dlaczego wcześniej niedźwiadek o nim nie pomyślał? To prawda, Sam był uważany przez wszystkich za dziwaka, ponieważ nie był takim normalnym, standardowym misiem mieszkającym w lesie, ale swoje życie zamknął w mieszkaniu w łodzi, co budziło nieufność i wynaturzenie wśród najbliższych. Urzeczywistnił tym samym swoje największe pragnienie, nawet jeśli naraził się na wykluczenie z tradycji klanowej i odebrania sobie zadania stania na straży innych zwierząt mieszkających w lesie.
Dyzio dał znak Samowi, żeby do nich podpłynął. Krewni ucieszyli się ze spotkania. Dużo wody upłynęło w Świtełku od czasu, gdy się ostatni raz widzieli! Ich spotkanie zaowocowało długą historią Sama o nieznanych lądach i oceanach, o zwierzętach nieznanych w Leśnej Krainie, o kolorach świata, o których Dyzio nie miał zielonego pojęcia, spędzając swoje króciutkie wciąż życie. Dyzio miał tym samym okazję, by opowiedzieć kuzynowi swoją smutną historię o utracie rodziny i swoich bieżących kłopotach mieszkaniowych. Serce Sama wzruszyło się po wysłuchaniu opowieści małego niedźwiadka. Przytulił go mocno, żałując, że go wcześniej dobre wiatry nie przywiały w to miejsce, po czym wyprostował się, wypiął pierś i oznajmił, że nowe mieszkanie dla Dyzia jest tu, w jego łodzi. Dyzio uśmiechnął się od ucha do ucha! Nie mógł uwierzyć, że jego życie może się odmienić tak szybko i to dzięki drugiemu takiemu samemu jak on niedźwiedziowi! Dla niego nowe mieszkanie w łodzi stać się mogło wspomnieniem o utraconym domu, którego nawet nie marzył odzyskać. Ta historia ma dobre zakończenie.
A Ty? Czy też borykasz się z pytaniem o nowe mieszkanie w łodzi?
Koniec z trudnymi i niemożliwymi zadaniami! Wykorzystaj znajomość z naszą ofertą! Tam czeka na Ciebie nowe mieszkanie o jakim marzysz!
Proszę się zalogować.
Tags: mieszkanie od dewelopera, nowe mieszkanie, nowe mieszkanie w łodzi
You must be logged in to post a comment.